Powered By Blogger

23.10.2012

Współczesne tradycje religijne a Halloween

Halloween to święto głęboko zakorzenione w kulturze krajów anglosaskich, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, ale również w Irlandii, Australii, czy Nowej Zelandii. Irlandczycy, którzy w XIX wieku wskutek wielkiego głodu spowodowanego zarazą ziemniaczaną wyemigrowali do USA, zaszczepili tam zwyczaje związane z Halloween.



Święto to, w przynajmniej powierzchownej wersji, znane jest na całym świecie.  Również Polakom nie jest zupełnie obce, choć bardziej w wersji przebieranek dla dzieci w szkole, czy imprez kulturalnych (występy tearalne, projekcje filmowe lub imprezy klubowe).
W pierwszej części mojego artykułu spróbuję przybliżyć genezę tego święta. Przedstawię spuściznę pogańskich tradycji, nie tylko na gruncie irlandzkim, ale także polskim, które miały wpływ na późniejsze  wczesnochrześcijańskie obrzędy.

Geneza nazwy

Nazwa Halloween (oryginalna pisownia to Hallowe’en) pochodzi od Wieczoru Wszystkich Świętych  (All Hallows even) 31 pażdziernika, dzień przed Dniem Wszystkich Świętych (All Saints Day, All Hallows Day).

Celtyckie Samhain

Najbardziej znane źródła wskazują na Wieki Średnie (Middle Ages) jako na czasy, gdy ta tradycja już funkcjonowała.

Jest wielu zwolenników łączenia jej również z pogańskim irlandzkim świętem Samhain (początek celtyckiego nowego roku)  – celebrowanym na pograniczu lata i zimy czyli po zakończeniu żniw oraz spędzeniu z pastwisk bydła i owiec.  Stąd też druga nazwa Harvest Festival (Święto Zbiorów).
Oczywiście są osoby, które uważają, że znaczenie tego święta w kontekście Halloween może być przesadzone, zwłaszcza, że tylko w tym kraju to powiązanie było tak bardzo widoczne, podczas, gdy w innych częściach teraźniejszych Wysp Brytyjskich, ważniejszą rolę odgrywały wtedy inne święta, jak Nowy Rok czy 1 Maj.

 Celtyckie święto kładło nacisk na pojęcie “czasu bez czasu” – ponieważ wieczorem kończyło się lato (w szerszym rozumieniu stary rok), a o świcie zaczynała zima a wraz z nią nowy rok. Pozostałe 12 godzin było niejako w zawieszeniu. Noc ta stanowiła pomost pomiędzy światem realnym a duchowym, co sprzyjało spotkaniom żywych z umarłymi.
Celtowie wierzyli, że składając ofiary zdołają przebłagać boga śmierci (Samhain) za swoje grzechy. Jeśli tak by się nie stało, w najbliższe święto (31.10) zostali by sprowadzeni przez niego na ziemię, aby odpokutować  swe przewinienia w ciele zwierzęcia. Im gorsze winy, tym bardziej prymitywne zwierzę. Żywi przyoblekali wtedy skóry zwierzęce, aby Samhain wraz ze swą świtą wziął ich za takie pokutujące dusze i zostawił ich w spokoju.

Celtyccy kapłani Druidzi palili wtedy ogniska w świętych gajach, aby oddając cześć największemu bóstwu Słońcu odgonić złe dusze, a przywołać tylko te dobre. Tańczono przy ogniskach, a potem oczekiwano świtu jako triumfalnego zwycięstwa Słońca nad Samhainem.
W nocy wygaszano domowe paleniska, aby nie przyciągnęły złych duchów. Rankiem, 1 listopada, zbierano zaś żarzące się jeszcze kawałki drewna, aby je rozpalić w domostwach. Miało to przyciągnąć powodzenie I chronic rodziny od złych mocy. 

Wpływy pogańskie na polskie obrzędy


Również w polskiej tradycji kult zmarłych jest powiązany z datą 31 pażdziernika. Aż do początku XX wieku, głównie na terenach wiejskich, oczekiwano tej nocy odwiedzin zmarłych. Przygotowywano sutą strawę – pieczono chleb, gotowano kaszę, zostawiano wódkę (katolicy na stołach w izbach, a prawosławni na grobach). Wierzono bowiem, że dusze potrzebują bliskości krewnych oraz chcą ukoić pragnienie i głód. 


Zostawiano także uchylone drzwi domostw jako przejaw gościnności i pamięci o zmarłych. Jednkaże u podstawy tej tradycji, tak jak wielu innych, był również strach przed rzekomą zemstą nieugoszczonych duchów.
Mogły one sprowadzić nieszczęście w postaci różnych szkód, choroby, a nawet przedwczesnej śmierci. Z tego też powodu ugaszczano żebraków i przykościelnych dziadów, ponieważ wierzono, że zmarłe dusze mogły przybrać ich postać. W zamian mieli oni modlić się za zmarłych w danej rodzinie.

W ciągu dwóch kolejnych dni zabronione były czynności, które mogły dosłownie zranić duchy, czyli lub je znieważyć. Tak więc na ten czas porzucano tak prozaiczne codzienne zajęcia  jak szycie i tkanie, wylewanie pomyj, maglowanie czy deptanie kapusty.

W odróżnieniu od celtyckiego święta, gdzie zwykli ludzie nie rozpalali ognia, tu w noc zaduszną  rozniecano ogniska na cmentarzach, aby wskazać drogę zbłąkanym duszom. Wierzono także, że ogień palony na grobach samobójców poza murami cmentarza ma moc oczyszczającą te dusze z grzechu, jak również ochroni przed złymi mocami, które mogą w takim miejscu się pojawiać.

Powiązanie pogańskiego kultu z chrześcijańskim świętem

Prawdopodobnie kościół chrześcijański ustalił obchodzenie Wszystkich Świętych (All Saints Day) na 1 listopada, gdyż łatwiej było wykarmić pielgrzymów przybywających do Rzymu jesienią aniżeli wiosną, a więc po dokonanych zbiorach.
Pierwotnie obchodzono bowiem to święto 13 maja i najpierw czczono tylko pamięć męczenników, którzy oddali swe życie za wiare w Chrystusa. Dopiero w 837 Grzegorz IV rozporządził, aby odtąd 1 listopada był dniem poświęconym pamięci nie tylko męczenników, ale wszystkich świętych Kościoła katolickiego. Jednocześnie na prośbę cesarza Ludwika Pobożnego rozszerzono to święto na cały Kościół.


Przedstawiciele kościoła również, jeśli nie przede wszystkim, dążyli w ten sposób do zastąpięnia ciągle praktykowanych pogańskich rytuałów przez chrześcijańskie praktyki.
Data Wszystkich Świętch pokrywała się z jego poprzednikiem celtyckim.  Tak bliskie pokrewieństwo nie służyło dobrze czci chrześcijańskich świętych, ponieważ lud kierował swą uwagę bardziej ku poszanowaniu pamięci swych zmarłych przodków. Ustanowiono więc kolejne święto – Święto Zmarłych, by modlić się również za dusze w czyśćcu.

W The Encyclopedia Britannica czytamy:
 “Zaduszki (...) ustanowiono w Kościele rzymskokatolickim ku pamięci zmarłych w wierze. To święto opiera się na nauce, że dusze wiernych, którzy przed śmiercią nie zostali oczyszczeni z grzechów powszednich lub nie odpokutowali za dawne wykroczenia, nie mogą oglądać Boga, ale można im pomóc przez modlitwę i ofiarowanie mszy. (...) Niektóre popularne wierzenia związane z Dniem Zadusznym wywodzą się z pogaństwa i sięgają zamierzchłej przeszłości. Dlatego w wielu krajach katolickich mieszkańcy wsi wierzą, że w noc poprzedzającą Zaduszki zmarli wracają do swych dawnych domów i spożywają potrawy przygotowane przez żywych.”

Ciekawe spostrzeżenie łączące pogańskie i wczesnochrześcijańskie kultury możemy znaleźć w książce The Worship of the Dead (Kult zmarłych) J. Garnier:
“Do mitologii wszystkich starożytnych ludów wplecione są wydarzenia związane z potopem (...). Znaczenie tego argumentu podkreśla fakt, że ku pamięci tego wydarzenia obchodzą wielkie święto zmarłych nie tylko ludy mniej lub więcej ze sobą powiązane, lecz także te, które dzielą ocean I całe stulecia. Ponadto wszyscy obchodzą to święto dokładnie lub mniej więcej w tym samym dniu, w którym według sprawozdania Mojżesza rozpoczął się potop, tzn. siedemnastego dnia drugiego miesiąca – miesiąca odpowiadającego w przybliżeniu naszemu listopadowi”.

Materiały źródłowe:

W. H. Davenport Adams: Curiosities of Superstition and Sketches of Some Unrevealed Religions.
Anthony Aveni: The Book of the Year: A Brief History of Our Seasonal Holidays.
John Garnier:  The Worship of Dead.
The Encyclopedia Brittanica, Wikipedia

21.10.2012

Farfalle z ricottą, rukolą, szynką i pomidorkami koktajlowymi

Często eksperymentuję przygotowując dania z uwielbianym przeze mnie makaronem. Wypróbowuję różne rodzaje zarówno pod względem kształtu jak i rodzaju mąki - ten ciemny z mąki z pełnego przemiału jest bardzo zdrowy.  Jest bowiem dobrym źródłem minerałów, w tym żelaza, fosforu, magnezu, miedzi i wapnia, a przede wszystkim manganu i selenu. Za cyberbabą: "Porcja makaronu pokrywa połowę zapotrzebowania na selen, a na mangan nawet 97% (makaron pełnoziarnisty). Makaron  pełnoziarnisty jest również bardzo dobrym źródłem witamin z grupy B, a zwłaszcza witaminy PP i tiaminy (witaminy B1), zapewniającej dobry nastrój. Makaron ma również sporo białka, wprawdzie nie w pełni wartościowego, ale po dodaniu niewielkiej ilości białkowego dodatku (np. sera) zapewnimy sobie pełnowartościową porcję białka".

Potrzebujemy:


* makaron farfalle (kokardki) z mąki z pełnego przemiału - 250g
* 125 g serka ricotta
szynka - kilka plasterków
* 150 g pomidorków koktajlowych
* łyżka masła
* oliwa z oliwek i sól do gotowania makaronu
* przyprawy: zioła prowansalskie, oregano, świeżo zmielony czarny pieprz, sól morska



Makaron ugotowałam al dente w osolonym wrzątku z dodatkiem oliwy. Po ugotowaniu, odcedziłam, ale nie przelewałam wodą i trzymałam w cieple.
W tym czasie, na niewielkim ogniu, roztopiłam łyżkę masła w rondlu. Nastepnie  rozpuściłam serek ricotta i dodałam makaron, dokładnie mieszając.



Szynkę pokroiłam w słupki, a rukolę opłukałam i dodałam do masy makaronowo-serowej. Dokładnie mieszałam. Pod koniec duszenia dodałam jeszcze umyte i przekrojone na połówki pomidorki koktajlowe.

Na koniec zdjęłam z ognia i doprawiłam przyprawami. Potrawa nie dość, że jest pyszna, to również pięknie się prezentuje. Polecam!

19.10.2012

Pasta rybno-jajeczna


Kanapki nie muszą być nudne. Oprócz wędliny i sera, można je uatrakcyjnić poprzez takie właśnie dodatki. Fajnie jest zastąpić zwykły pasztet, czy paprykarz wersją domową.

Wystarczy też dodać jakieś składniki, by ożywić taki gotowy produkt.

Potrzebujesz:

* rybkę z puszki w sosie pomidorowym (osobiście lubię w sosie mango z Lidla) razy 3
* 6 jajek ugotowanych na twardo
* sól i pieprz
* natkę pietruszki

Rybę dokładnie rozgniatam widelcem, a następnie dodaję ugotowane jajka pokrojone na ćwiartki i miksuję blenderem na gładką masę.
Doprawiam do smaku i dodaję natkę pietruszki. Można też posypać szczypiorkiem.  Ponownie dokładnie mieszam.

Smacznego smile

14.10.2012

Ziołowa pierś z kurczaka



Ostatnio upiekłam pierś z kurczaka, którą pokroiliśmy na plasterki i mieliśmy pyszną wędlinkę na kanapki. Polecam.


Potrzebujesz:

kg piersi z kurczaka
zioła: tymianek, rozmaryn, pieprz


Pierś natarłam ziołami, a następnie włożyłam do wysmarowanego delikatnie oliwą naczynia do zapiekania. Piekłam w temperaturze 180st przez 60m.

Po dwudziestu minutach nakłułam pierś widelcem i polałam mięso bulionem (pół kostki rozpuszczonej w 50ml wody), by nie była zbyt sucha. Następnie co kwadrans polewałam pieczeń wytwarzanym przez nią sokiem.

 Pierś była delikatna, a zarazem soczysta. Można pokroić na grube plastry i podać na obiad, a można cieszyć się nią jako wędliną na kanapki.

11.10.2012

Konfitura melonowa




Potrzebujesz:

1kg melona
1/2kg cukru
1/2 lub 1/4l wody
sok z cytryny



Melony umyć, obrać, usunąć pestki i pokroić w pastki lub kostkę. Zalewamy małą ilością gorącej wody i lekko obgotowujemy. Następnie odcedzamy i po ostygnięciu skrapiamy w salaterce sokiem z cytryny. Pozostawiamy na 2-3godz.


Z wody i cukru gotujemy syrop, często mieszając. Włożyć melona i gotować ok. 5 minut na wolnym ogniu. Na tym kończy się nasza praca na dziś.
Następnego dnia gotujemy konfitury ponownie, aż melon stanie się szklisty. Gorące konfitury wkładamy do wygotowanych i osuszonych słoików, które szczelnie zakręcamy równiez wygotowanymi i osuszonymi zakrętkami.

10.10.2012

Barszcz czerwony z warzywami



\
Potrzebujesz:

litr bulionu warzywnego (może być z kostki)
4 buraki
mrożona fasolka szparagowa oraz groszek (ilość wedle uznania)
kawałki czrwonej papryki
listek laurowy
sól, pieprz






Buraki wyszorowałam, ugotowałam w łupinkach i odcedziłam. Następnie obrałam i starłam na tarce o grubych oczkach.

Zagotowałam wodę z bulionem warzywnym, po czym dodałam fasolkę szparogową i groszek. Dla wzmocnienia smaku dodałam kilka kawałków czerwonej papryki. Dorzuciłam też listek laurowy i przyprawy. Doprowadziłam do wrzenia i gotowałam jeszcze kwadrans.

Następnie dodałam starte buraki, przyprawiłam i gotowałam jeszcze kilka minut. Podałam z uszkami z mięsem.

5.10.2012

Ziołowy filet drobiowy z brązowym ryżem


Potrzebujesz:

* filety z piersi kurczaka
* brązowy ryż
* zioła: tymianek, bazylia, rozmaryn
* bulion mięsny z kostki




Filety po umyciu, przygotowałam jak na kotlety i posypałam ziołami. W tym czasie zagotowałam wodę z dodatkiem pół kostki mięsnej w najniższym poziomie garnka do gotowania na parze. Po zmniejszeniu gazu, postawiłam kolejną część z filetami. Przykryłam pokrywką, ale nie szczelnie.

 Brązowy ryż najlepiej ugotować tradycyjnie (wg przepisu na opakowaniu), gdyż i tak jest lekko twardawy po ugotowaniu i na parze zajęłoby to zbyt dużo czasu. Filet można odwracać co jakiś czas. Należy zwrócić uwagę na to, by gotować na mniejszym ogniu, zapobiega to ewentualnemu przywieraniu (oznaka, że gotujemy na zbyt dużym płomieniu). Mięso drobiowe potrzebuje ok. 35-40m.

Polecam z dodatkiem surówki lub z marchewką z groszkiem.