30.10.2012

Garść pomysłów na wieczór Halloween



Obecnie Halloween to przede wszystkim święto dla dzieci, które oprócz tego, że urządzają “wyprawy” po słodycze do przeważnie zaprzyjaźnionych osób oraz sąsiadów, spędzają ten wieczór przede wszystkim grając w różne, niekoniecznie wszystkim znane, zabawy i konkursy. 

Oczywiście młodsze dzieci wędrują od domu do domu wraz z opiekunami, potrzebna jest także pomoc dorosłych w organizacji wieczoru Halloween.
Irlandczykom nie wystarczy przygotowanie lampionu z wydrążonej dyni, czy udekorowanie pokoju. Popularnych jest tu wiele gier i choć tematyka bywa  oczywiście upiorna, to są one całkiem niewinne i po prostu zabawne.
Dodatkowym plusem zorganizowania takiego wieczoru jest fakt, że nie potrzebujemy wielu rekwizytów, co więcej, często są to po prostu przedmioty codziennego użytku.
Liczy się kreatywność! Oto garść szalonych pomysłów rodem z Zielonej Wyspy (tego dnia bardzo magicznej):

Follow the cake – (Znajdź ciasto)

Potrzebne będą:
·         trzy jednakowe miseczki
·         kawałek ciasta lub ciastko
Miseczki odwracamy do góry dnem I umieszczamy pod jedną ciastko. Mieszamy kolejność miseczek. Zadanie polega na odgadnięciu pod którą z nich znajdują się łakocie. Oczywiście należą się temu, kto wytypuje odpowiednią miseczkę.

Mummy wrap – (Owiń mumię)

Potrzebne są:

·         Rolki papieru toaletowego (zróbcie zapasy J)
Dzielimy dzieci na drużyny. Każda drużyna owija jedno dziecko lub dorosłego papierem, aby zrobić z niego mumię. Wygrywa ta drużyna, która będzie najszybsza lub najlepiej wykona to zadanie!



Cake Hide and Seek – (Znajdż smakołyk)
Potrzebujemy:

·         Świąteczne ciasto na Halloween
·         Karteczki ze wskazówkami dla graczy

Należy schować świąteczne ciasto w domu przed rozpoczęciem zabawy. To nie wystarczy, musimy bowiem przygotowac karteczki ze wskazówkami, bądź zagadkami, które mają naprowadzić dzieci na trop oczekiwanej zdobyczy. Zwycięzca, który odnajdzie ukryty smakołyk, ma w nagrodę do wyboru dwie opcje:  może podzielić się deserem z pozostałymi uczestniikami zabawy, albo zabrać ze soba i delektowac się samemu z w pelni usprawiedliwionym w tym wypadku egoizmem.. ;)

Pin the Wart on the Witche’s Nose – (Przyczep kurzajkę na nos wiedźmy)

Potrzebne są:

·         Zarys twarzy lub postaci wiedźmy (jeśli chcemy zaznaczyć więcej niż jeden punkt)
·         Pinezka
·         Opaska na oczy

Należy narysować i wyciąć zarys postaci i zaznaczyć miejsca,  gdzie powinny być kurzajki. Dzieci po kolei z zasłoniętymi oczami celują pinezkę w różne miejsca, a wygrywa ten, które wytypował miejsce położone najbliżej prawidłowego/prawidłowych.

Eyeball Relay – (Sztafeta gałek ocznych)

Potrzene są:

             Piłeczki ping-pongowe
             Łyżki

Piłeczki dekorujemy tak, by wyglądały jak oczy. Przekazujemy po jednej gałce ocznej dla drużyny i dla każdego po łyżce. Przygotowujemy niezbyt trudny tor przeszkód (nie chcemy przecież upadku dziecka, bo z łyżką w buzi mogłoby to być niebezpeczne) i dajemy każdej z drużyn za zadanie nie tylko ukończyć trasę, ale przede wszystkim utrzymanie trofeum na łyżce. Dzieci pokonują trasę pojedynczo, a wygrywa drużyna, która najszybciej znajdzie się na mecie. Zadbajcie o to, by tam czekały zachęcające do pokonnia trasy przegryzki!


Dwie kolejne to już “wyższy” poziom upiorności, już same nazwy gier mrożą bowiem krew w żyłach!

Squichy Brain – (Gąbczasty mózg)


Potrzebujemy:
·         Ugotowany i ostudzony kolorowy makaron o fantazyjnych kształtach
·         Oliwki
·         Cukierki w papierkach
·         Duża miska (najlepiej o kształcie dyni lub samodzielnie udekorowana w ten sposób)
·         Niepotrzebna, ale czysta ścierka kuchenna lub nowy worek na śmieci
·         Taśma


Wypełniamy miskę ostudzonym makaronem, oliwkami i słodyczami. Następnie przykrywamy ją ściereczką lub workiem. Przylepiamy taśmą do brzegów miski, a potem wycinamy na górze otwór. Dzieci wkładają dłonie do “gąbczastego mózgu”, by odnaleźć słodycze. Zapewne piskom przerażenia, zmieniającym się w okrzyki radości nie ma końca!

Dead Man’s Body – (Zwłoki)
Potrzebujemy:
·         Rzeczy codziennego użytku przypominające kształtem części ciała
Gasimy światło, po uprzednim rozłożeniu “części ciała” w jednym miejscu pustego pokoju (lub dla pewności, że żadne oczy nas nie śledzą zróbmy to już przy zgaszonym świetle).
Zwołujemy uczestników zabawy i podajemy im te obiekty. Wygrywa osoba, która zidentyfikuje najwięcej “części ciała”.

Przykładowe “części ciała”:
·         Mózg – kalafior
·         Uszy - dwie suszone morele
·         Język – zmoczony nowy druciak do czyszczenia
·         Skóra głowy (żeby nie użyć słowa skalp… ;)) – krótka peruka
·         Palce – 5 ugotowanych i ostudzonych parówek
·         Serce – obite jabłko
·         Żoładek – balon wypełniony wodą
·         Jelita – ugotowane I ostudzone spaghetti
·         Skóra – nowa ścierka z irchy (używana np. do czyszczenia aut)

Pozostaje mi na koniec życzyć wszystkim dobrej zabawy w Halloween – popuśćmy wodze fantazji, a dzieci będą na pewno zachwycone!

Vampire Smoothie

Oto propozycja rodem z Irlandii dla małych milusińskich na wieczór Halloween, która może być świetnym wstępem do dalszej wspólnej zabawy:

Potrzebujemy:

•    150 g truskawek
•    2 łyżeczki cukru pudru (icing sugar)
•    2 łyżki miodu
•    250 ml jogurtu greckiego

Przygotowanie:

Pokrój truskawki na kawałki i włóż do blendera. Następnie dodaj pozostałe składniki.
Miksuj do uzyskania gładkiego, gęstego płynu. Podawaj w szklankach ozdobionych np. owocami lub kolorowymi parasolkami.

27.10.2012

Lasagne z dynią

Tym razem chciałabym zaproponować wykorzystanie miąższu z dyni w taki oto sposób.

Potrzebujemy:

* 1 dynia
* 125 g kiełbasy
* pomidory z puszki
* 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
* łyżka masła
* sól, pieprz,
* zioła: tymianek, bazylia

Sos beszamel:

* 2 łyżki mąki
* 40 g masła
* 200 ml mleka
* gałka muszkatołowa
* sól i pieprz

* 12  płatów lasagne
* 125 g mozarelli light
* żółty ser tarty do posypania

 Po wydrążeniu dyni i oczyszczeniu z pestek, miąższ pokroiłam w kostkę. Tak samo pokroiłam kiełbasę, po uprzednim obraniu ze skórki.

Na patelni rozgrzałam masło w rondelku  i poddusiłam przez kilka minut pokrojoną kiełbasę oraz miąższ dyni. Należy odłożyć 3-4 łyżki tego farszu.
Następnie dołożyłam do zawartości rondelka pogniecione pomidory wraz z sosem, a także dwie łyżeczki koncentratu pomidorowego. Przyprawiłam ziołami i odrobiną soli oraz pieprzu.

Mieszałam do zagotowania, a potem dusiłam przez kilka minut pod przykryciem.

Wykonanie sosu beszamel:

W garnku zrobiłam zasmażkę z maśła i mąki, nastepnie dolałam mleko i dokładnie wymieszałam , by nie było grudek. Gotowałam kilka minut i doprawiłam na koniec gałką muszkatołową.

Naczynie żaroodporne wysmarowałam dwiema łyżkami sosu beszamel. Następnie układałam po trzy płaty lasagne i na nich 1/3 podsmazonej dyni w sosie pomidorowym. Na nich zaś sos beszamel. 

Tak samo kolejne warstwy: trzy płaty lasagne - sos dyniowo-pomidotowy - beszamel do wyczerpania składników. Na ostatniej warstwie płatów lasagne rozłożyłam pokrojoną w plasterki mozarellę. Na koniec posypałam tartym serem oraz rozłożyłam podduszone i odłożone wcześniej składniki: dynię oraz kiełbasę.

Piekłam przez 40 minut w 200 st. C

25.10.2012

Pizza na makaronie

Pizza nie musi być to zawsze tak powszechnie nam znane i od razu się kojarzące z tą nazwą danie na cienkim lub grubym cieście wraz z dodatkami. Ostatnio wypróbowałam oryginalną propozycję, która jest naprawdę godna polecenia.


Potrzebujemy:

* makaron tagliatelle lub spaghetti (zalecane 40dag na 4-5 osób - ja użyłam połowę dla 2 osób, a i tak mąż miał dwie porcje do pracy na ciepłą "przekąskę")
* łyżka mąki
* łyżka masła
* szklanka mleka
* pieprz i sól
* gałka muszkatołowa
* bazylia i oregano
* mała puszka koncentratu pomidorowego (ja użyłam pomidorów w puszce)
* 20dag kiełbasy, szynki lub resztek pieczeni

*tarty ser żółty (używam light)
* 4 łyżki oleju (to pominęłam bez szkody dla dania)
* oliwa i sól do gotowania makaronu


Makaron ugotowałam al dente i odcedziłam na durszlaku bez przelewania wodą. Przykryłam na chwilę, zanim dolałam sos, który przygotowałam podczas gotowania makaronu:

Z mąki i masła zrobiłam zasmażkę i powoli dolałam letnie mleko, cały czas mieszając. Kiedy sos zgęstniał, gotowałam na malutkim ogniu jeszcze minutę, ciągle mieszając. Przyprawiłam do smaku solą, pieprzem i gałką, a następnie wymieszałam z makaronem. Dosypałam jeszcze bazylię do smaku.



Przestudzone tagliatelle wyłożyłam do wysmarowanej masłem tortownicy i wyrównałam wierzch. Posmarowałam pomidorami z puszki - tu zalecane było skropić połową oleju, więc jeśli ktoś ma ochotę, to może tak zrobić. Oprószyłam oregano.

Następnie ułożyłam na wierzchu pokrojoną w cienkie plasterki szynkę i posypałam tartym serem. Tu również zalecane jest skropić drugą częścią oleju.
Zapiekałam w temp. 200st. przez 20m.

23.10.2012

Współczesne tradycje religijne a Halloween

Halloween to święto głęboko zakorzenione w kulturze krajów anglosaskich, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, ale również w Irlandii, Australii, czy Nowej Zelandii. Irlandczycy, którzy w XIX wieku wskutek wielkiego głodu spowodowanego zarazą ziemniaczaną wyemigrowali do USA, zaszczepili tam zwyczaje związane z Halloween.



Święto to, w przynajmniej powierzchownej wersji, znane jest na całym świecie.  Również Polakom nie jest zupełnie obce, choć bardziej w wersji przebieranek dla dzieci w szkole, czy imprez kulturalnych (występy tearalne, projekcje filmowe lub imprezy klubowe).
W pierwszej części mojego artykułu spróbuję przybliżyć genezę tego święta. Przedstawię spuściznę pogańskich tradycji, nie tylko na gruncie irlandzkim, ale także polskim, które miały wpływ na późniejsze  wczesnochrześcijańskie obrzędy.

Geneza nazwy

Nazwa Halloween (oryginalna pisownia to Hallowe’en) pochodzi od Wieczoru Wszystkich Świętych  (All Hallows even) 31 pażdziernika, dzień przed Dniem Wszystkich Świętych (All Saints Day, All Hallows Day).

Celtyckie Samhain

Najbardziej znane źródła wskazują na Wieki Średnie (Middle Ages) jako na czasy, gdy ta tradycja już funkcjonowała.

Jest wielu zwolenników łączenia jej również z pogańskim irlandzkim świętem Samhain (początek celtyckiego nowego roku)  – celebrowanym na pograniczu lata i zimy czyli po zakończeniu żniw oraz spędzeniu z pastwisk bydła i owiec.  Stąd też druga nazwa Harvest Festival (Święto Zbiorów).
Oczywiście są osoby, które uważają, że znaczenie tego święta w kontekście Halloween może być przesadzone, zwłaszcza, że tylko w tym kraju to powiązanie było tak bardzo widoczne, podczas, gdy w innych częściach teraźniejszych Wysp Brytyjskich, ważniejszą rolę odgrywały wtedy inne święta, jak Nowy Rok czy 1 Maj.

 Celtyckie święto kładło nacisk na pojęcie “czasu bez czasu” – ponieważ wieczorem kończyło się lato (w szerszym rozumieniu stary rok), a o świcie zaczynała zima a wraz z nią nowy rok. Pozostałe 12 godzin było niejako w zawieszeniu. Noc ta stanowiła pomost pomiędzy światem realnym a duchowym, co sprzyjało spotkaniom żywych z umarłymi.
Celtowie wierzyli, że składając ofiary zdołają przebłagać boga śmierci (Samhain) za swoje grzechy. Jeśli tak by się nie stało, w najbliższe święto (31.10) zostali by sprowadzeni przez niego na ziemię, aby odpokutować  swe przewinienia w ciele zwierzęcia. Im gorsze winy, tym bardziej prymitywne zwierzę. Żywi przyoblekali wtedy skóry zwierzęce, aby Samhain wraz ze swą świtą wziął ich za takie pokutujące dusze i zostawił ich w spokoju.

Celtyccy kapłani Druidzi palili wtedy ogniska w świętych gajach, aby oddając cześć największemu bóstwu Słońcu odgonić złe dusze, a przywołać tylko te dobre. Tańczono przy ogniskach, a potem oczekiwano świtu jako triumfalnego zwycięstwa Słońca nad Samhainem.
W nocy wygaszano domowe paleniska, aby nie przyciągnęły złych duchów. Rankiem, 1 listopada, zbierano zaś żarzące się jeszcze kawałki drewna, aby je rozpalić w domostwach. Miało to przyciągnąć powodzenie I chronic rodziny od złych mocy. 

Wpływy pogańskie na polskie obrzędy


Również w polskiej tradycji kult zmarłych jest powiązany z datą 31 pażdziernika. Aż do początku XX wieku, głównie na terenach wiejskich, oczekiwano tej nocy odwiedzin zmarłych. Przygotowywano sutą strawę – pieczono chleb, gotowano kaszę, zostawiano wódkę (katolicy na stołach w izbach, a prawosławni na grobach). Wierzono bowiem, że dusze potrzebują bliskości krewnych oraz chcą ukoić pragnienie i głód. 


Zostawiano także uchylone drzwi domostw jako przejaw gościnności i pamięci o zmarłych. Jednkaże u podstawy tej tradycji, tak jak wielu innych, był również strach przed rzekomą zemstą nieugoszczonych duchów.
Mogły one sprowadzić nieszczęście w postaci różnych szkód, choroby, a nawet przedwczesnej śmierci. Z tego też powodu ugaszczano żebraków i przykościelnych dziadów, ponieważ wierzono, że zmarłe dusze mogły przybrać ich postać. W zamian mieli oni modlić się za zmarłych w danej rodzinie.

W ciągu dwóch kolejnych dni zabronione były czynności, które mogły dosłownie zranić duchy, czyli lub je znieważyć. Tak więc na ten czas porzucano tak prozaiczne codzienne zajęcia  jak szycie i tkanie, wylewanie pomyj, maglowanie czy deptanie kapusty.

W odróżnieniu od celtyckiego święta, gdzie zwykli ludzie nie rozpalali ognia, tu w noc zaduszną  rozniecano ogniska na cmentarzach, aby wskazać drogę zbłąkanym duszom. Wierzono także, że ogień palony na grobach samobójców poza murami cmentarza ma moc oczyszczającą te dusze z grzechu, jak również ochroni przed złymi mocami, które mogą w takim miejscu się pojawiać.

Powiązanie pogańskiego kultu z chrześcijańskim świętem

Prawdopodobnie kościół chrześcijański ustalił obchodzenie Wszystkich Świętych (All Saints Day) na 1 listopada, gdyż łatwiej było wykarmić pielgrzymów przybywających do Rzymu jesienią aniżeli wiosną, a więc po dokonanych zbiorach.
Pierwotnie obchodzono bowiem to święto 13 maja i najpierw czczono tylko pamięć męczenników, którzy oddali swe życie za wiare w Chrystusa. Dopiero w 837 Grzegorz IV rozporządził, aby odtąd 1 listopada był dniem poświęconym pamięci nie tylko męczenników, ale wszystkich świętych Kościoła katolickiego. Jednocześnie na prośbę cesarza Ludwika Pobożnego rozszerzono to święto na cały Kościół.


Przedstawiciele kościoła również, jeśli nie przede wszystkim, dążyli w ten sposób do zastąpięnia ciągle praktykowanych pogańskich rytuałów przez chrześcijańskie praktyki.
Data Wszystkich Świętch pokrywała się z jego poprzednikiem celtyckim.  Tak bliskie pokrewieństwo nie służyło dobrze czci chrześcijańskich świętych, ponieważ lud kierował swą uwagę bardziej ku poszanowaniu pamięci swych zmarłych przodków. Ustanowiono więc kolejne święto – Święto Zmarłych, by modlić się również za dusze w czyśćcu.

W The Encyclopedia Britannica czytamy:
 “Zaduszki (...) ustanowiono w Kościele rzymskokatolickim ku pamięci zmarłych w wierze. To święto opiera się na nauce, że dusze wiernych, którzy przed śmiercią nie zostali oczyszczeni z grzechów powszednich lub nie odpokutowali za dawne wykroczenia, nie mogą oglądać Boga, ale można im pomóc przez modlitwę i ofiarowanie mszy. (...) Niektóre popularne wierzenia związane z Dniem Zadusznym wywodzą się z pogaństwa i sięgają zamierzchłej przeszłości. Dlatego w wielu krajach katolickich mieszkańcy wsi wierzą, że w noc poprzedzającą Zaduszki zmarli wracają do swych dawnych domów i spożywają potrawy przygotowane przez żywych.”

Ciekawe spostrzeżenie łączące pogańskie i wczesnochrześcijańskie kultury możemy znaleźć w książce The Worship of the Dead (Kult zmarłych) J. Garnier:
“Do mitologii wszystkich starożytnych ludów wplecione są wydarzenia związane z potopem (...). Znaczenie tego argumentu podkreśla fakt, że ku pamięci tego wydarzenia obchodzą wielkie święto zmarłych nie tylko ludy mniej lub więcej ze sobą powiązane, lecz także te, które dzielą ocean I całe stulecia. Ponadto wszyscy obchodzą to święto dokładnie lub mniej więcej w tym samym dniu, w którym według sprawozdania Mojżesza rozpoczął się potop, tzn. siedemnastego dnia drugiego miesiąca – miesiąca odpowiadającego w przybliżeniu naszemu listopadowi”.

Materiały źródłowe:

W. H. Davenport Adams: Curiosities of Superstition and Sketches of Some Unrevealed Religions.
Anthony Aveni: The Book of the Year: A Brief History of Our Seasonal Holidays.
John Garnier:  The Worship of Dead.
The Encyclopedia Brittanica, Wikipedia

21.10.2012

Farfalle z ricottą, rukolą, szynką i pomidorkami koktajlowymi

Często eksperymentuję przygotowując dania z uwielbianym przeze mnie makaronem. Wypróbowuję różne rodzaje zarówno pod względem kształtu jak i rodzaju mąki - ten ciemny z mąki z pełnego przemiału jest bardzo zdrowy.  Jest bowiem dobrym źródłem minerałów, w tym żelaza, fosforu, magnezu, miedzi i wapnia, a przede wszystkim manganu i selenu. Za cyberbabą: "Porcja makaronu pokrywa połowę zapotrzebowania na selen, a na mangan nawet 97% (makaron pełnoziarnisty). Makaron  pełnoziarnisty jest również bardzo dobrym źródłem witamin z grupy B, a zwłaszcza witaminy PP i tiaminy (witaminy B1), zapewniającej dobry nastrój. Makaron ma również sporo białka, wprawdzie nie w pełni wartościowego, ale po dodaniu niewielkiej ilości białkowego dodatku (np. sera) zapewnimy sobie pełnowartościową porcję białka".

Potrzebujemy:


* makaron farfalle (kokardki) z mąki z pełnego przemiału - 250g
* 125 g serka ricotta
szynka - kilka plasterków
* 150 g pomidorków koktajlowych
* łyżka masła
* oliwa z oliwek i sól do gotowania makaronu
* przyprawy: zioła prowansalskie, oregano, świeżo zmielony czarny pieprz, sól morska



Makaron ugotowałam al dente w osolonym wrzątku z dodatkiem oliwy. Po ugotowaniu, odcedziłam, ale nie przelewałam wodą i trzymałam w cieple.
W tym czasie, na niewielkim ogniu, roztopiłam łyżkę masła w rondlu. Nastepnie  rozpuściłam serek ricotta i dodałam makaron, dokładnie mieszając.



Szynkę pokroiłam w słupki, a rukolę opłukałam i dodałam do masy makaronowo-serowej. Dokładnie mieszałam. Pod koniec duszenia dodałam jeszcze umyte i przekrojone na połówki pomidorki koktajlowe.

Na koniec zdjęłam z ognia i doprawiłam przyprawami. Potrawa nie dość, że jest pyszna, to również pięknie się prezentuje. Polecam!

19.10.2012

Pasta rybno-jajeczna


Kanapki nie muszą być nudne. Oprócz wędliny i sera, można je uatrakcyjnić poprzez takie właśnie dodatki. Fajnie jest zastąpić zwykły pasztet, czy paprykarz wersją domową.

Wystarczy też dodać jakieś składniki, by ożywić taki gotowy produkt.

Potrzebujesz:

* rybkę z puszki w sosie pomidorowym (osobiście lubię w sosie mango z Lidla) razy 3
* 6 jajek ugotowanych na twardo
* sól i pieprz
* natkę pietruszki

Rybę dokładnie rozgniatam widelcem, a następnie dodaję ugotowane jajka pokrojone na ćwiartki i miksuję blenderem na gładką masę.
Doprawiam do smaku i dodaję natkę pietruszki. Można też posypać szczypiorkiem.  Ponownie dokładnie mieszam.

Smacznego smile

14.10.2012

Ziołowa pierś z kurczaka



Ostatnio upiekłam pierś z kurczaka, którą pokroiliśmy na plasterki i mieliśmy pyszną wędlinkę na kanapki. Polecam.


Potrzebujesz:

kg piersi z kurczaka
zioła: tymianek, rozmaryn, pieprz


Pierś natarłam ziołami, a następnie włożyłam do wysmarowanego delikatnie oliwą naczynia do zapiekania. Piekłam w temperaturze 180st przez 60m.

Po dwudziestu minutach nakłułam pierś widelcem i polałam mięso bulionem (pół kostki rozpuszczonej w 50ml wody), by nie była zbyt sucha. Następnie co kwadrans polewałam pieczeń wytwarzanym przez nią sokiem.

 Pierś była delikatna, a zarazem soczysta. Można pokroić na grube plastry i podać na obiad, a można cieszyć się nią jako wędliną na kanapki.

11.10.2012

Konfitura melonowa




Potrzebujesz:

1kg melona
1/2kg cukru
1/2 lub 1/4l wody
sok z cytryny



Melony umyć, obrać, usunąć pestki i pokroić w pastki lub kostkę. Zalewamy małą ilością gorącej wody i lekko obgotowujemy. Następnie odcedzamy i po ostygnięciu skrapiamy w salaterce sokiem z cytryny. Pozostawiamy na 2-3godz.


Z wody i cukru gotujemy syrop, często mieszając. Włożyć melona i gotować ok. 5 minut na wolnym ogniu. Na tym kończy się nasza praca na dziś.
Następnego dnia gotujemy konfitury ponownie, aż melon stanie się szklisty. Gorące konfitury wkładamy do wygotowanych i osuszonych słoików, które szczelnie zakręcamy równiez wygotowanymi i osuszonymi zakrętkami.

10.10.2012

Barszcz czerwony z warzywami



\
Potrzebujesz:

litr bulionu warzywnego (może być z kostki)
4 buraki
mrożona fasolka szparagowa oraz groszek (ilość wedle uznania)
kawałki czrwonej papryki
listek laurowy
sól, pieprz






Buraki wyszorowałam, ugotowałam w łupinkach i odcedziłam. Następnie obrałam i starłam na tarce o grubych oczkach.

Zagotowałam wodę z bulionem warzywnym, po czym dodałam fasolkę szparogową i groszek. Dla wzmocnienia smaku dodałam kilka kawałków czerwonej papryki. Dorzuciłam też listek laurowy i przyprawy. Doprowadziłam do wrzenia i gotowałam jeszcze kwadrans.

Następnie dodałam starte buraki, przyprawiłam i gotowałam jeszcze kilka minut. Podałam z uszkami z mięsem.

05.10.2012

Ziołowy filet drobiowy z brązowym ryżem


Potrzebujesz:

* filety z piersi kurczaka
* brązowy ryż
* zioła: tymianek, bazylia, rozmaryn
* bulion mięsny z kostki




Filety po umyciu, przygotowałam jak na kotlety i posypałam ziołami. W tym czasie zagotowałam wodę z dodatkiem pół kostki mięsnej w najniższym poziomie garnka do gotowania na parze. Po zmniejszeniu gazu, postawiłam kolejną część z filetami. Przykryłam pokrywką, ale nie szczelnie.

 Brązowy ryż najlepiej ugotować tradycyjnie (wg przepisu na opakowaniu), gdyż i tak jest lekko twardawy po ugotowaniu i na parze zajęłoby to zbyt dużo czasu. Filet można odwracać co jakiś czas. Należy zwrócić uwagę na to, by gotować na mniejszym ogniu, zapobiega to ewentualnemu przywieraniu (oznaka, że gotujemy na zbyt dużym płomieniu). Mięso drobiowe potrzebuje ok. 35-40m.

Polecam z dodatkiem surówki lub z marchewką z groszkiem.

01.10.2012

Kuskus - inspiracja berberyjska w wersji nowoczesnej




W kuchni wyznaję zasadę, że nawet jeśli nie gustujemy w jakichś przyprawach, czy składnikach potraw lub po prostu nie możemy ich skosztowac ze względów zdrowotnych, to nie musimy zamykać się na dobrodziejstwa kulinarne jakie oferuje nam świat. Wprost przeciwnie, uważam, że możemy czerpać z nich inspiracje pełnymi garściami.


Tak było w przypadku tej potrawy, do której oryginalnie dodaje się przyprawę o nazwie harissa. Ma ona piękny, ciemnoczerwony kolor i jak się pewnie domyślacie - ostry, podobno przyjemnie palący smak. Z uwagi na to, że nie jestem zwolennikiem ostrej kuchni, użyłam zamienników i myślę, że finalny efekt jest bez szkody dla podniebienia (przynajmniej mojego ;)) 


Potrzebujesz:

* kuskus (ok. 250g)
* dwie puszki pomidorów w zalewie
* marchewka, rzepa, pasternak lub pietruszka

* puszka konserwowego groszku (może być też  namoczony przez noc groch lub ciecierzyca)
*dla zwolenników dań mięsnych- kawałki baraniny lub kurczaka (niekoniecznie filety)
* przyprawy: ostra pasta harissa, jednakże jest trudno dostępna, więc można użyć: sól, pieprz, ze szczyptą zmielonego cynamonu i goździków

W przepisie podstawowym na początek należy na oliwie podsmażyć mięso (jeśli nie lubisz dań jarskich) oraz dodać i udusić pokrojoną drobno cebulę (ale nie zrumienić). Następnie dodajemy warzywa, pokrojone w talarki. Zalewamy wodą i dusimy pod przykryciem, aż mięso nabierze miękkości.

Potem należy rozgrzać pomidory w zalewie, a gdy sos straci zapach surowizny, dodać groszek i podgotować.

Przyprawiamy oryginalną przyprawą lub zamiennikiem, można też użyć ziół prowansalskich z dodatkiem soli i pieprzu.

Kuskus zalewam wrzątkiem lub bulionem z kostki i przykrywam miseczki. Gdy kuskus napęcznieje, należy go rozmieszać widelcem i polać sosem lub z nim wymieszać.Smacznego!