01.12.2012

Irish breakfast

Wszelkie świąteczne, wolne od pracy poranki to pretekst do słynnej tu propozycji śniadania tzw. Irish breakfast

Szczerze mówiąc dla mnie niewyobrażalne. Za tłuste i szczególnie te małe kiełbaski, przez Irlandczyków zdecydowanie nadużywane, są okropne w smaku i nigdy ich nie jadam.

Takie śniadanie od czasu do czasu dla naszego mężczyzny może być. Na pewno sytości nie można mu odmówić.

Oprócz tych kiełbasek, oczywiście podsmażonych, nieodłącznym składnikiem jest pokrojona w plasterki kaszanka tzw. black pudding i white pudding. Oczywiście w smaku nie umywają się do polskiej (dobrze, że są PL sklepy), choć te z "górnej" półki dość przypominają ją smakiem.

Do tego jajka sadzone, a i nie zapominajmy o chrupiącym boczusiu... Aby nie było to tylko tłuste śniadanie, dołóżmy jakieś warzywa, choćby pokrojony w plasterki pomidor.

 Może ciężko w to uwierzyć, ale przed wszelkimi tzw. "bank holiday" w supermarketach są sprzedawane zestawy Irish breakfast zawierające składniki niezbędne do przygotowania takiego śniadanie dla dwóch czy czterech osób. Na pewno jest sycące i jedzone z umiarem nie zaszkodzi. Natomiast mam wrażenie, że wśród tutejszych mieszkańców jest zdecydowanie zbyt popularne.

Mój mąż na szczęście bardzo rzadko korzysta z tej sposobności - raz na dobrych kilka miesięcy się skusi. Wtedy ja przygotowuję sobie zdecydowanie zdrowszą i lżejszą wersję.

Gotowane parówki typu frankfurterki, do tego jajka na miękko, może byc też jajko sadzone, połówki pieczarek uduszone na masełku i pokrojony w plasterki pomidor. Wybór należy do Was. Smacznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz